Dr Grzesiowski: COVID-19 degeneruje ludzki gatunek, jest groźniejszy niż sądziliśmy


Covid-19 pozostaje niebezpieczny. Wiemy, że to już nie tylko przeziębienie. Wirus SARS-CoV-2 osłabia naszą odporność, powoduje długotrwałe powikłania i degeneruje ludzkość – ostrzega w rozmowie z PAP dr Paweł Grzesiowski.

Pediatra, ekspert Naczelnej Izby Lekarskiej ds. zagrożenia chorobami zakaźnymi i prezes Fundacji Instytut Przeciwdziałania Infekcjom zwraca uwagę, że nie jest jasne, kto i w jakim stopniu doświadczy długotrwałego zakażenia Covid-19. Na całym świecie już miliony ludzi cierpią na choroby przewlekłe wywołane przez Covid-19, a liczba ta stale rośnie.

Polska Agencja Informacyjna: Dwa tygodnie temu nasi rodacy wrócili z wyjazdu świątecznego i imprezy sylwestrowej i prawdopodobnie przenieśli wiele różnych chorób zakaźnych. Już niedługo w czterech prefekturach rozpoczną się ferie zimowe. Czy w najbliższej przyszłości spodziewamy się wzrostu liczby zakażeń wywołanych grypą, COVID-19 i innymi infekcjami dróg oddechowych?

Doktor Paweł Grzesiowski: Rzeczywiście, w poprzednich latach liczba infekcji zwykle rosła po Bożym Narodzeniu i Sylwestrze. Wzrost liczby zakażeń zaobserwowano już w pierwszej dekadzie stycznia. Jednak w ostatnich miesiącach wirus, który powszechnie powoduje infekcje dróg oddechowych, stał się bardziej aktywny. Grudzień 2023 r. będzie szczytem zachorowań na Covid-19, a początek roku to zawsze okres największej aktywności wirusa grypy. Dodatkowo występuje syncytialny wirus oddechowy (RSV). Aktywny zwykle jesienią i zimą, pod koniec 2023 roku spowodował szczególnie dużą liczbę poważnych infekcji. Nasz wzmożony ruch i bliskie kontakty społeczne tylko jeszcze bardziej zwiększą liczbę infekcji.

PAP: Czy w ogóle wiemy jaka jest sytuacja?

PG: Niezupełnie. Ponieważ lekarze nie muszą już zgłaszać przypadków chorób zakaźnych, takich jak grypa. W związku z tym brak jest raportów na ten temat publikowanych co dwa tygodnie przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego-PZH. I nigdy nie został zastąpiony innym monitoringiem.

PAP: Badania laboratoryjne wykonuje się pod kątem różnych infekcji.

PG: Tak, ale liczby są zbyt niskie, niezależnie od tego, czy jest to grypa, Covid-19, czy RSV. W naszych klinikach takich testów zazwyczaj nie wykonuje się, a pacjenci kupują więcej testów w aptekach, jednak wyniki tych domowych testów nie są uwzględniane w oficjalnych statystykach. Dodatkowo, po zniesieniu zagrożenia chorobami zakaźnymi, wstrzymane zostaną bezpłatne badania przesiewowe w szpitalach i ratownictwie medycznym.

PAP: Niepokojące doniesienia napływają z innych krajów. Włochy przeżywają najgorszą epidemię grypy od 15 lat. To samo dotyczy Hiszpanii. W całej Europie występuje wiele infekcji wywołanych nowym koronawirusem. Czy jest podobny do nas?

PG: Nie można tego wykluczyć. Po czterech latach pandemii obserwujemy więcej infekcji wywołanych grypą i innymi patogenami. Oprócz grypy i wirusa RSV rośnie już liczba zakażeń wywołanych przez paciorkowce i mykoplazmę.

PAP: Dlaczego tracimy opór?

PG: W czasie pandemii izolacja społeczna oznaczała, że ​​mieliśmy mniej kontaktu, a nasz układ odpornościowy był rzadziej stymulowany przez różne rodzaje drobnoustrojów. Zmniejsza to skuteczność immunologiczną w zwalczaniu aktualnych zagrożeń. Ale ważniejszym powodem jest to, że COVID-19 osłabia naszą odporność, przez co jesteśmy bardziej podatni na różnego rodzaju infekcje.

Pap: To dość zaskakujące. Wirus SARS-CoV-2 okazał się jeszcze bardziej podstępny i nieprzewidywalny, niż nam się wydawało.

PG: Niestety. Coraz większa liczba badań potwierdziła, że ​​wirus ten ma podobne mechanizmy uszkodzenia układu odpornościowego wirusa HIV. Koronawirus jest mini-HIV w tym sensie, że niszczy naszą odporność, prawdopodobnie na kilka lat. Dlatego też zupełnie nieoczekiwane i poważne infekcje zdarzają się nie tylko u osób z wieloma chorobami i w podeszłym wieku, ale także u osób młodych i zdrowych.

PAP: Słyszałem, że SARS-CoV-2 wciąż mutuje i wykryto kolejne podwarianty Omicronu.

PG: Podwariant JN.1 pochodzący z innego szczepu Omikron o nazwie Pirola jest odpowiedzialny za najnowszą falę infekcji koronawirusem. A każdy kolejny wariant częściowo umyka wcześniej nabytej odporności dzięki szczepieniu lub wcześniejszej infekcji. W rezultacie mogą być bardziej podatne na tę infekcję, zwłaszcza że odporność stadna nie jest wystarczająca. Ponadto poziom naszych przeciwciał zwykle spada po 6 do 8 miesiącach.

PAP: Jak niebezpieczne są nowe podwarianty Omikrona. Wydaje się, że są mniej groźne, przynajmniej w porównaniu z mutacjami SARS-CoV-2 na początku pandemii.

PG: Tak, ale tak było aż do tej zimy. Ponieważ najnowsze podwarianty zwiększają liczbę hospitalizacji i zgonów. Oczywiście nie powoduje tak ciężkiego zapalenia płuc ani niewydolności oddechowej jak poprzednie warianty wirusa. To ten sam Omicron, w którym punkt przechwytywania został zmieniony z dolnych dróg oddechowych na górne. Jednak u niektórych pacjentów może powodować poważniejsze objawy, takie jak burza cytokin, gorączka i ból mięśni, a także kaszel i ból gardła.

PAP: Czy Omicron może powodować także późne powikłania choroby Covid-19, o których mówi się coraz częściej?

PG: Oczywiście. Musimy spojrzeć na tego koronaawirusa zarówno pod kątem ciężkości ostrej infekcji, jak i powikłań długoterminowych. Niestety, ze względu na odmienną terminologię, Omicron może również powodować objawy po przebyciu COVID-19 lub przedłużające się objawy COVID-19, ale zasada jest ta sama. I to jest w tej chwili największe zmartwienie. Bo nie wiemy, kto i w jakim stopniu tego doświadczy. A miliony ludzi na całym świecie już cierpią na objawy poCOVID-19, a liczba ta wciąż rośnie.

PAP: Czy nawet łagodna infekcja może powodować długotrwałe powikłania?

PG: Niestety tak. Nawet jeśli infekcja powoduje niewiele objawów, może spowodować uszkodzenie mięśnia sercowego, płuc, mózgu, jelit i układu odpornościowego. Zaatakowany może być prawie każdy narząd. Niektórzy uważają, że jest to tzw. Niektóre osoby mogą odczuwać zawroty głowy, uporczywy kaszel, swędzące wysypki lub zespół chronicznego zmęczenia. Każdy idzie do lekarza i przechodzi badania diagnostyczne, aby znaleźć przyczynę. Często zawodzą. Trudność w diagnozowaniu potencjalnych powikłań COVID-19 polega na tym, że zmiany tkankowe mogą mieć charakter komórkowy, niewidoczny dla promieni rentgenowskich lub tomografii komputerowej, ale mogą wskazywać na chorobę przewlekłą. Polega ona na tym, że jest ona na tyle poważna, że ​​powoduje.

PAP: Wygląda na to, że pandemia już minęła. Rzadko nosimy maseczki ochronne, a niewielu z nas zostało zaszczepionych przeciwko Covid-19. Z drugiej strony nawet młodzi i zdrowi ludzie mogą zachorować.

PG: Jesteśmy psychicznie wyczerpani infodemią (globalną powodzią informacji – PAP) i pandemią i nie chcemy o tym więcej słyszeć, ale zagrożenie nie minęło. Musimy także przyznać, że jesteśmy rozczarowani faktem, że szczepionki nie zapobiegają chorobom, mimo że zmniejszają ryzyko ich ciężkiego przebiegu. Ale co najważniejsze, szczepienie zmniejsza częstość występowania długotrwałych powikłań. Badania naukowe potwierdziły, że wśród zaszczepionych osób występuje mniej długoterminowych przypadków zakażenia koronawirusem.

PAP: Nadal nie rozumiemy, czym jest Covid-19.

PG: Nic dziwnego. Ponieważ ta choroba jest chorobą bardzo trudną, mającą wiele aspektów. Z drugiej strony infekcja ma przebieg grypopodobny i u niektórych osób już po 3-4 miesiącach pojawiają się bardzo poważne problemy zdrowotne. Wiele osób nawet nie wie, czy ich objawy mogą być spowodowane przez Covid-19, ponieważ nie mogą poddać się testowi, nawet jeśli odczuwają łagodne objawy.

PAP: Czy nie ma do czego porównać tej choroby?

PG: Nie mam dokładnej analogii, ale może to trochę przypominać atypową odrę, mononukleozę, wirus cytomegalii, ale zawsze dowiadujemy się nowych rzeczy o Covid-19. Najnowsze badania pokazują, że długotrwałym powikłaniem po zakażeniu koronawirusem może być choroba Alzheimera, istnieje też większe ryzyko wystąpienia choroby Parkinsona.

PAP: Zdarza się też schizofrenia i inne choroby psychiczne.

PG: Niestety. Oczywiście może to wynikać z wielu innych czynników, nie tylko z powodu Covid-19. Ale ogólnie rzecz biorąc, nie ma już wątpliwości, że wirus SARS-CoV-2 sieje spustoszenie na zdrowiu ludzkim.

Pap: Jak?

PG: Na przykład po raz pierwszy od kilkudziesięciu lat średnia długość życia spadła, a liczba zgonów znacznie wzrosła, szczególnie wśród osób najbardziej chorych i bezbronnych. Z drugiej strony, wielu młodych ludzi cierpi na długotrwałe powikłania, mimo że choroba postępuje łagodnie. Wciąż zmagamy się z czymś, na co nie mamy wpływu. A milczenie na ten temat z pewnością nam nie pomoże.

PAP: Jakie jeszcze wpływy odczuwasz?

PG: Na przykład w postaci zwiększonej zachorowalności, zmniejszonej wydajności pracy i pogorszenia ogólnego funkcjonowania. I to trwa nie tylko tydzień czy dwa, ale znacznie dłużej. A to oznacza zwiększone obciążenie opieki zdrowotnej i całej gospodarki.

PAP: Masz jakieś przykłady?

PG: Nie ma za co. Pierwszą osobą jest 55-letni mężczyzna o wysokich zdolnościach sportowych, który przed zakażeniem koronawirusem cieszył się dobrym zdrowiem, ale we wrześniu 2023 r. po zakażeniu koronawirusem jego stan zdrowia nadal wynosił 50%. zdolność fizyczna. Pojawiły się u mnie nawracające biegunki, zaburzenia erekcji i nieprawidłowy poziom cukru we krwi. Innym przykładem jest to, że kobiety, zazwyczaj w wieku od 40 do 50 lat, mają trudności w pracy ze względu na zwiększone zmęczenie, przyspieszone tętno i podwyższone ciśnienie krwi.

Kiedy osoby te wrócą do pracy, mogą być mniej wydajne lub wziąć dłuższe zwolnienia lekarskie. Poważne choroby, takie jak cukrzyca, mogą być również powikłaniem COVID-19. Ze względu na wiele aspektów tej choroby zakres niepełnosprawności po Covid-19 może być bardzo szeroki. A problemów tych nie rozwiąże jeden lek ani jeden ekspert.

PAP: Obniżona odporność po zakażeniu wirusem SARS-COV-2 jest przyczyną wielu innych chorób.

PG: Tak. I nie chodzi tu tylko o zwiększoną podatność na infekcje. Coraz większa liczba potwierdzonych naukowo doniesień dowodzi, że zaburzenie funkcji odpornościowych spowodowane tym wirusem nie tylko aktywuje utajone infekcje w organizmie, takie jak gruźlica, ale także zwiększa ryzyko zachorowania na nowotwory i choroby autoimmunologiczne.

PAP: Jakie są Państwa przewidywania dotyczące dalszego rozwoju epidemii Covid-19?

PG: Przewidywanie w tym przypadku jest bardzo trudne, ponieważ taka choroba nigdy wcześniej nie występowała, a okres obserwacji jest bardzo krótki. To, co wiemy na temat zakażenia wirusem SARS-1, nie napawa optymizmem, gdyż powikłania mogą utrzymywać się nawet po 15 latach. Nie wiemy, w jakim kierunku będzie podążał dalszy rozwój mutacji SARS-CoV-2.

PAP: Istnieją starsze generacje koronawirusów wywołujących przeziębienie. Czy to jeden z możliwych scenariuszy dla SARS-CoV-2?

PG: Należy rozważyć różne scenariusze. Minęły dopiero cztery lata od wybuchu pandemii, ale to jedna sekunda w ewolucji wirusa.

PAP: Czy jest coś wyjątkowego w obecnym etapie pandemii?

PG: Tak, chodzi głównie o występowanie wielu wariantów wirusa w tym samym czasie. Wcześniej kolejne fale choroby były spowodowane jedną dużą mutacją i kończyły się szybciej. Ostatnia fala rozpocznie się w sierpniu 2023 r. i końca nie widać. Ponieważ w tej zmutowanej „zupie” można zachorować wiele razy podczas tej samej fali.

Pap: Dlaczego?

PG: Jeśli będziemy się lepiej chronić i częściej będziemy nosić maseczki, to prawdopodobnie zwyciężyją najbardziej zaraźliwe wirusy. Jednakże różne mutacje mogą przepływać całkowicie swobodnie, gdyż nie muszą ze sobą konkurować szybkością transmisji.

PAP: A co z maseczkami i szczepieniami, a potem podawaniem nowoczesnych preparatów?

PG: SARS-CoV-2 to nowe zjawisko, które wymaga ścisłego monitorowania w skali globalnej. Monitorowanie ścieków może pomóc w śledzeniu mikroorganizmów, które pojawiły się w populacji, ale nie jest powszechne. W Polsce takie dane dotyczące ścieków są dostępne jedynie z Warszawy. Na tej podstawie można by wydawać ostrzeżenia o tym, kiedy należy używać masek w miejscach publicznych. Tak jak monitorujemy zanieczyszczenie powietrza i wiemy, kiedy w danym mieście panuje smog zagrażający zdrowiu i życiu.

PAP: A co z za zamkniętymi drzwiami, takimi jak kina, restauracje, biura?

PG: W pomieszczeniach klimatyzowanych warto stosować techniki aktywnego oczyszczania powietrza, które neutralizują mikroorganizmy. Jest to jednak walka z niewidzialnym wrogiem, która wymaga inwestycji i wyobraźni, na którą nie jesteśmy jeszcze gotowi. Oczywiście my też powinniśmy się zaszczepić, ale ten pogląd zaczyna zanikać.

PAP: Czy nadal, a może nawet bardziej, potrzebujemy edukacji na temat podstępności wirusa Covid-19?

PG: Oczywiście. Dzieje się tak dlatego, że COVID-19 to nie tylko przeziębienie, jak wiele osób myśli. Wirus SARS-CoV-2 jest niebezpieczny dla nas i całego naszego gatunku. Na razie jednak wolimy od tego tematu uciec, niż przyznać się do niego i aktywnie z nim walczyć. (PAPKA)

Zbigniewa Wojtasińskiego

zbw/bar/





Source link

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *