Opowieści o regionie: o żółwiach w Zalewie Rybnickim czy gęsiówkach egipskich na naszych stawach [PODCAST]


Historia tego regionu: gatunki inwazyjne
Sowa gęsi egipskiej/Zdjęcie dzięki uprzejmości T.Sczansny

Lokalne historie: Posłuchaj kolejnej części




Opowieści o regionie: gatunki obce i inwazyjne

Tomasz Skansny: W naszym naturalnym świecie czasami spotykamy gatunki, których normalnie by tu nie było. Są to na przykład gatunki z Ameryki Północnej, które zostały wprowadzone przez człowieka, wypuszczone celowo lub które uniknęły schwytania. Z drugiej strony gatunki inwazyjne to gatunki, których naturalny zasięg uległ zmianie. Teraz, gdy jest cieplej, gatunki te mogą tu żyć i nie zakłócać naszego naturalnego środowiska. Mogą to być gatunki, które zostały tu specjalnie sprowadzone, ale nie są tak agresywne w stosunku do naszych rodzimych gatunków, że są tak głęboko zakorzenione w naszej świadomości, że wcześniej ich tu nie było.

Radia 90: Liczba ta prawdopodobnie wzrasta, ponieważ klimat ulega znaczącym zmianom.

Tomasz Skansny: Rzeczywiście, na przykład północna granica zasięgu modliszki, owada dobrze znanego w przyrodzie, znacznie się przesunęła, a jej liczebność rośnie. Jej jaja mogą przetrwać zimę i może się tu rozmnażać. Jest też szakal złocisty, którego po raz pierwszy widziano w 2015 roku. I tutaj też może przetrwać. Są to gatunki, które zamieszkują głównie południową Europę, ale stopniowo zyskują popularność także w Polsce.

Jenot/Fot. T.Szczansny

Historie z tego regionu: Gatunki inwazyjne

Tomasz Skansny: Taki bażant, którego często widujemy, ma piękny długi ogon i błyszczy brązowym metalicznym kolorem, ale w Polsce nie występował zazwyczaj. Został przywieziony na polowanie przez myśliwych. Żywi się stonką ziemniaczaną, która kiedyś była dużym problemem, ale ludzie ją pokochali, bo z nią walczyła. Nadal jest wypuszczany przez myśliwych i zdobi naszą przyrodę, jednak jest mniej agresywny w stosunku do naszego gatunku. Albo turkawka, zwana gołębiem sierpowatym, bardzo popularnym szarym gołębiem, który ćwierka po mieście, ale nie istniał w XIX wieku. Ta granica kończyła się w Türkiye. Czy daniele, krewni jeleniowatych, również mają łopaty zamiast rogów? Czy go też sprowadzono tutaj, żeby polował na jelenie? W naszych lasach żyją daniele, które sprowadził tu książę Rashborc, natomiast muflony występują w Sudetach lub w okolicach Krakowa.

piękna akacja

Tomasz Skansny: Jest wiele obcych roślin. Na przykład konik polny kamelia, tzw. Akacja. To przyszło do nas jako lukrecja. Bardzo ładnie pachnie. Sadzę ją obok domu. Uwielbiam przebywać w ogrodzie, kiedy tak słodko pachnie. . Na wspomnienie tego zapachu czuję się dobrze, ale kiedy go odetnę, wraca, więc trudno się go pozbyć.

Historie z tego regionu: Gatunki inwazyjne

Tomasz Skansny: Gatunki te uważane są za zagrożenie dla Polski, a co za tym idzie – całej Unii Europejskiej, a importowanie ich lub handel nimi może skutkować karą pozbawienia wolności do lat pięciu. A jednym z gatunków, z którym mamy duży problem, jest na przykład suwak czerwonolicy. W latach 1994-1997 sprowadzono do Polski ze Stanów Zjednoczonych 500 000 żółwi ozdobnych. Zresztą pamiętam, bo miałem kilka takich czerwonolistnych suwaków i jak je tu sprzedawano w zoologicznych sklepach, to były mniej więcej wielkości 5-złotówek, ale rosły bardzo szybko, ludzie je wypuszczali, bo były duże i powodował problemy. Wejdź do stawu lub na łono natury. Na szczęście nie odnotowano przykładów składania przez nie jaj i wychowywania potomstwa, jednak jest to problem dla naszych rodzimych zwierząt, zwłaszcza żółwia błotnego. A żółwie te można spotkać w Zbiorniku Rybnickim i okolicznych stawach. Lubią wygrzewać się na słońcu z ptakami. Odławiane są w specjalnych żywych pułapkach przypominających sztuczne wyspy. Wpadają do takich dziur, a wolontariusze je wyciągają i zabierają do schroniska. Ale prawdziwym problemem są te żółwie.

Suwak czerwonolicy nad Zalewem Rybnickim/Zdjęcie: słuchacze Radia 90

Tomasz Skansny: Posiadanie lub sprzedaż tego żółwia jest karalne. Nie da się tego już zrobić i należy to zgłosić odpowiednim służbom podejmującym próbę odłowienia tego gatunku. Innym podobnym problemem są szopy, które kiedyś zostały sprowadzone do Niemiec i przeniesione do Polski. Przez pięć lat utrzymywali prędkość 100 kilometrów, dlatego w tym okresie przesunęli granicę na Wisłę. Są to nadrzewne drapieżniki, które plądrują gniazda ptaków i stanowią poważne zagrożenie dla naszej rodzimej fauny. I one też zostały umieszczone na liście gatunków inwazyjnych. Stanowi to naprawdę duże zagrożenie dla naszych zwierząt, ponieważ są one agresywne w stosunku do zwierząt i nie tolerują zbliżania się innych zwierząt. Podobna do norki amerykańskiej.

Norka amerykańska/Fot. T.Sczansny

Tomasz Skansny: Istnieją gatunki papug, takie jak Alexandretta katta. Bardzo duża jasnozielona papuga, pierwsza papuga uciekła z hodowli w 2015 roku, a pierwsza hodowla tej papugi odbyła się w Nyssie w 2018 roku. Jest ich tam teraz bardzo dużo i odganiają nasze ptaki od karmników, bo są bardzo agresywne. I też są hałaśliwe, nie śpiewają, tylko krzyczą. I choć początkowo były dokarmiane i lubiane nawet zimą, stanowiły atrakcję turystyczną, teraz stały się problemem… To samo tyczy się rybnickich nutrii.

Nutria nad rzeką Nasiną w Rybniku

Historia tego regionu: rośliny egzotyczne

Tomasz Skansny: Najbardziej popularną jest tu chyba nawłoć kanadyjska. Jest to roślina lukrecji, która późną jesienią karmi pszczoły, ale jest jedną z tych roślin, które wysyłają do gleby toksyny, które niszczą inne rośliny. Nawłoć po prostu się rozprzestrzenia i nie daje szans innym roślinom.

Tomasz Skansny: Z ambrozją Sosnowskiego jest duży problem, bo był importowany ze Związku Radzieckiego. To był świetny pomysł na karmę dla zwierząt, ale okazało się, że zwierzęta w ogóle nie chciały jeść barszczu. Chociaż jest to bardzo duża roślina, wysoka na ponad 3 metry, nie tylko może spowodować oparzenia przy dotknięciu, ale w upalne dni pyłek tej ambrozji może spowodować oparzenia osób znajdujących się w pobliżu. Jest to roślina myśląca, ponieważ po ścięciu zaczynają wyrastać dodatkowe pąki, zmieniając ją z rośliny jednorocznej lub dwuletniej w wieloletnią.

Radia 90: Na koniec wróćmy na chwilę do Zbrzydowic. Wrzosowiska gęsi egipskich zadomowiły się w bocianim gnieździe…

Tomasz Skansny: O ile wiem, tej gęsi już tam nie ma, ale w Polsce zdarzają się przypadki, gdy przejmowała gniazda innych ptaków, aby tam wychowywać swoje młode. Nasz rodzimy bocian. I niestety gęsi też są gatunkiem inwazyjnym i nie tolerują obecności naszych gęsi, więc je przeganiamy.

Radia 90: Konflikt naszej flory i fauny z takim obcym, czy to uczciwa walka?

Tomasz Skansny: Nawet jeśli te obce gatunki, czy to egzotyczne, czy inwazyjne, przeżyją, oznacza to, że są bardzo plastyczne i odporne na różne warunki, które niepokoją nasz rodzimy gatunek. To nie jest równa walka. Tutaj też warto wspomnieć np. o raku pasiastym, który może żyć nawet w bardzo brudnej wodzie. Nasz szlachetny rak potrzebuje czystej wody…

Radia 90: To wciąż piranie w słonej wodzie.

Tomasz Skansny: No cóż, z tego co wiem, to raczej nie przeżyją tam tak łatwo, ktoś je wypuścił. Była ciepła woda, ale takie przypadki są rzadkie. Warto jednak wspomnieć o roślinach, które są gatunkami inwazyjnymi. To czerwony dąb, więc pewnie też masz taki w swoim portfelu. Choć nie jest to nasz rodzimy gatunek, jest bardzo odporny na zanieczyszczenia i może rosnąć na obszarach, gdzie rodzime dęby nie radzą sobie. I dlaczego znajduje się w naszych portfelach? Ponieważ nie wiem, jak nasza mennica to zrobiła, ale nasze błyszczące monety 1, 2 i 5 mają liście czerwonego dębu zamiast rodzimych liści.

Zaleu Rybnicki, Grabonia

Przeczytaj także:





Source link

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *