Gatunek wymarły. Marco Reus odrzucał wielkie pieniądze z miłości do Borussii Dortmund


Od kilku tygodni wiadomo było, że Marco Reus z końcem sezonu opuści Borussię Dortmund. Urzędnicy uznali, że nadszedł czas, aby zakończyć ich współpracę i zdecydowali, że po finale niemieckiej Ligi Mistrzów stanie się wolnym zawodnikiem. Nie ma wątpliwości, że Signal Iduna Park cieszy się dużym uznaniem.

Relacje Marco Reusa z Borussią Dortmund były wielokrotnie bolesne dla ofensywnego pomocnika. W 2012 roku wrócił do Signal Iduna Park z jednym celem: zdobyciem tytułu mistrza Niemiec. Mimo wielu prób kończy się to fiaskiem, gdyż Niemiec po czerwcu tego roku stanie się wolnym zawodnikiem.


Jego przeznaczenie nie jest obecnie znane, ale interesują się nim kluby z Arabii Saudyjskiej, Turcji i Stanów Zjednoczonych. Mówi się jednak, że sam piłkarz chce pozostać w Bundeslidze i nikt nie wiadomo, czy wkrótce coś się w tej sprawie wyjaśni. Na przykład przeprowadzka do Borussii Mönchengladbach jest nieuchronna, ale nawet jeśli uda nam się zapewnić opłacalność finansową, kto wie, czy zobaczymy tam niemieckiego zawodnika w przyszłym sezonie, nawet nie wiem.


Marco Reus – Gatunki wymarłe


35-latek swoje pierwsze kroki stawiał w Borussii Dortmund, ale w Dortmundzie gra nieprzerwanie od lipca 2012 roku. Następnie sprzedał „Foals” BVB za 17 milionów euro, nie spodziewał się jednak, że ta saga potrwa 12 lat. Z perspektywy czasu wydaje się to głupie, zwłaszcza że było wiele trudnych momentów, jak np. w zeszłym sezonie za kadencji Jurgena Kloppa, kiedy musieliśmy walczyć o utrzymanie w Bundeslidze Masu.


Poza tym Reus musiał stawić czoła różnym pokusom, z których jedna pochodziła z Manchesteru City. W 2018 roku Josep Guardiola był tak zdeterminowany, aby sprowadzić do domu gwiazdę Bundesligi, że zaryzykował 23 miliony euro. Tym razem jednak pomocnik nie poddał się i wybrał rodzinne miasto i pozostanie w Borussii Dortmund – podaje Sport Bild.


PSG chciało 35-latka już w 2014 roku, a menedżer Nasser Al-Khelaifi również zwabił go ogromną sumą pieniędzy. Na Parc des Princes byłby w stanie zarobić trzykrotność swojej pensji (wówczas 5 milionów euro), ale okazał się grzeczny i wdzięczny i zamiast to wykorzystać, ponownie wybrał Signal Iduna Park.


Z Borussii Dortmund do Realu Madryt?!


Real Madryt w pewnym momencie wyraźnie polubił zawodnika BVB, gdyż Nuri Sahin był na Estadio Santiago Bernabéu, a pokusie dali się także reprezentanci Polski Robert Lewandowski i Łukasz Piszczek. Reus miał także szansę na zmianę koloru.


Ta opcja była interesująca dla Royals, ponieważ w kontrakcie zawodnika zawarta była klauzula wynosząca zaledwie 25 milionów euro. Tym razem jednak 35-latek nie „zrezygnował” z tego posunięcia z dwóch powodów. Po pierwsze ze względu na Borussię Dortmund, a po drugie dlatego, że było znacznie bliżej FC Barcelony. Z wyjątkiem Borssena ten zespół był zbyt bliski sercu gwiazdy, aby zrobić coś takiego sobie i obu klubom.


Finał Ligi Mistrzów – Nagroda za lata lojalności


Ostatni taniec przed Marco Reusem – finał Ligi Mistrzów. Niemiec nie znalazł się w wyjściowym składzie Borussii Dortmund na to spotkanie, ale nie ma złudzeń, że Edin Terzic ma tutaj jakieś konkretne plany. Powinien dostać swoją szansę w dalszej części turnieju.


Czy ta romantyczna historia, która trwała 12 lat, zakończy się puentą? Dowiemy się tego w sobotę wieczorem. Przeciwnikiem na stadionie Wembley nie jest byle kto, ale specjaliści, którzy wygrają ten turniej: Real Madryt. Zapowiada się spektakularne widowisko, które rozpocznie się dokładnie o godzinie 21:00.



Source link

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *